Ponure tło wystaw psów rasowych

“Konkursy psich piękności”, czyli tak naprawdę wystawy psów rasowych, to wydarzenia znane na całym świecie. Tylko w USA odbywa się ich ponad 11 tysięcy rocznie! Patrząc na wystawy z boku, widzi się przede wszystkim piękne zwierzęta i ich dumnych właścicieli. Jednak to, co z pozoru jest niewinną imprezą dla miłośników psów, w rzeczywistości ma swoje inne, ponure oblicze.

Większość z nas miała, przynajmniej przez chwilę, możliwość oglądania jakiejś wystawy psów rasowych. Często informacje o tych wydarzeniach pojawiają się w mediach, ale taki motyw znaleźć można nawet w filmach. Nie bedąc wtajemniczonym, można sądzić, że wystawy to typowe konkursy piękności. W masowej świadomości funkcjonują one właśnie jako plebiscyty, których celem jest wyłonienie najpiękniejszego psa. Poniekąd tak, ale głównie chodzi tu o wyłonienie psów najlepszych dla dalszej hodowli zwierząt danej rasy.

Czemu służą wystawy “konkursy psich piękności”?

Tradycja organizowania wystaw psów rasowych jest już bardzo długa. Pierwsza impreza tego typu odbyła się w 1859 roku w Newcastle. Początkowo wydarzenia te służyły ocenie sprawdzania użytkowości psów danej rasy, a ocena wyglądu była tylko dodatkową atrakcją.

Obecnie jest to jeden z istotnych elementów wystaw, które służą służą ocenie wyglądu zewnętrznego i psychiki psów pod kątem zgodności z tak zwanym “wzorcem rasy”. Zwierzęta, które wygrywają, czyli championy, to z założenia okazy najlepsze do rozrodu i to do nich ustawiać się będą kolejki hodowców z samicami do rozrodu. Celem jest oczywiście utrzymanie zalet rasy i uniknięcie wad.

Takie wyjaśnienie, czym są wystawy psów rasowych, raz na zawsze rozwiewa mylne spojrzenie, że jest to zwyczajny wybór najpiękniejszego psa. Zresztą wystawy organizowane są przez organizacje kynologiczne, a nie przez ludzi, którzy po prostu kochają psy. Tu nie ma mowy o zwycięstwie zwierzaka, który przejawia jakąś “słabość”, odbiega od danego standardu czy jest “tylko kundlem”. M usimy to zaznaczyć wyraźnie (jeśli ktoś tego nie rozumie): zaz wystawami stoją po prostu pieniądze. Jest to cały biznes, który przynosi krocie hodowcom. Mając championa, czyli psa uznanego za “najczystszego” przedstawiciela danej rasy, jego właściciel nie tylko dostaje nagrodę pieniężną, ale przede wszystkim może być pewien zarobku z kojarzenia zwycięskiego samca lub samicy. Zapłodnienie suczki i uzyskanie kilku szczeniaków na sprzedaż właścicielom zwierząt bardzo unikalnych ras przynosi olbrzymie pieniądze. W tej sytuacji nie dziwne, że ludzie zrobią wiele, by to ich zwierzak zwyciężył w konkursie.

To, czego nie widać

Organizacje zajmujące się walką z okrucieństwem wobec zwierząt alarmują, że podczas konkursów psów dochodzi do wielu aktów przemocy, których dopuszczają się właściciele wobec swoich pupili. Wydaje się to wręcz niemożliwe, bo przecież skoro kondycja psa i jego dobre samopoczucie to dla hodowcy “być albo nie być”, to jest oczywiste, że będzie troszczył się o swojego psa. Niestety, często podczas zabiegów pielęgnacyjnych i innych czynności, związanych z przygotowaniem psa do wystawy, właściciele, mówiąc najłagodniej, zapominają się.

W jaki sposób psy poddawane są przemocy? Typową sytuacją jest ciągnięcie za sierść podczas czesania – nie tylko niecelowo, ale też by ukarać nieposłusznego, wiercącego się psa. Inny przykład to sposób na radzenie sobie z problemem kręcenia się przy czesaniu przez… stawianie zwierzaka na czterech malutkich platformach, jedynie wielkości łapy. Pies wtedy nie może się nawet ruszyć.

Przykłady przemocy wobec psów można mnożyć: ścisłe wiązanie pysków, żeby pies nie otwierał pyska, nie lizał czy nie próbował gryźć, czy nawet używanie kosmetyków i chemii, która ma poprawić na przykład kolor sierści. W 2015 roku po prestiżowej wystawie Crufts, okazało się, że champion o imieniu Jagger, został otruty. Środowisko hodowców było wstrząśnięte, jednak zabicie psa pokazuje, do czego człowiek jest w stanie się posunąć, by wygrać.