Adopcja psa-weterana nielegalnych psich walk. Plusy i minusy

Adopcja psa to rewelacyjna sprawa – oczywiście pod warunkiem, że jest to przemyślana i odpowiedzialna decyzja. Sytuacją wyjątkową, która wymaga jeszcze większej rozwagi, jest adoptowanie zwierzaka “po przejściach” – starszego, chorego, lub… weterana psich walki. W tej ostatniej sytuacji może się wydawać, że nie jest to zbyt dobry pomysł, obarczony ryzykiem pogryzienia. Czy rzeczywiście jest się czego obawiać?

O psich walkach w kilku słowach

Rozważając adopcję psa, który dawniej walczył w walkach psów, warto wiedzieć, czym takie walki są i z czym się (dla psa) wiążą. Zgodnie z powszechną wiedzą, są takie rasy psów, które charakteryzują się wyższym poziomem agresji.

Rottweiler, pit bull terrier, buldog amerykański, dog argentyński – to tylko przykłady tzw. niebezpiecznych ras, który – na przykład w Polsce – zostały ujęte w spisie psów agresywnych. To właśnie takie rasy zwykle wybiera się na potencjalnych “zawodników”. Dobrze jednak pamiętać, że tak naprawdę każdy pies może wykazywać agresję, a przyczyn tego jest wiele. Część wiąże się z traktowaniem zwierzęcia.

Psy, które są “szkolone” do walki na śmierć i życie często są głodzone, bite, zabiera się im jedzenie lub każe o nie walczyć, przetrzymuje się je w złych warunkach, a o kondycję dba się “wyprowadzając je” na spacer po bieżni. Zarówno życie tych psów i ich przygotowanie do walk, jak i same walki są olbrzymią traumą, która wywiera na zwierzęciu niezatarte piętno.

Jeśli pies przeżyje swoją “sportową karierę”, co – jeśli się uda – kończy się przynajmniej kilkoma poważnymi urazami ciała, przejawia agresję, nie jest przystosowany społecznie. Może źle reagować na obcych i być nieprzewidywalny. To oczywiście tylko niektóre problemy.

Na szczęście specjaliści przekonują, że nawet pies z takimi doświadczeniami, po odpowiedniej terapii, nadaje się do adopcji i może być wiernym przyjacielem człowieka. Należy jednak zaznaczyć, że jest to długa i niełatwa droga, w której udział bierze wielu specjalistów weterynarii i behawiorstyki. Takie powracanie do normalności kończy się dla psa wieloma testami, podczas których sprawdza się jego reakcje na różne sytuacje, ludzi i inne zwierzęta.

Plusy i minusy adopcji psa, który walczył

Zacznijmy od plusów. Głównym z nich jest… zrobienie czegoś dobrego. Dzięki adopcji zwierzaka (i to nie tylko weterana walk, ale każdego), przyczyniamy się do ograniczania liczby zwierząt w schroniskach.

Po drugie, jeśli adoptujemy psa rasowego, nie wspieramy hodowli psów (również pseudohodowli), czyli poniekąd nie powodujemy wzrostu populacji. To właśnie ten fakt, że adoptujemy psa, sprawia nam olbrzymią radość. W ten sposób robimy coś dobrego i dla zwierzęcia, i dla siebie, i dla społeczeństwa.

A co z  minusami? Zacznijmy od tego, co jest najbardziej oczywiste, czyli codzienna opieka nad zwierzęciem. Oczywiście to dotyczy każdego psa w domu i, być może, nie każdy uzna to za minus. Ot, po prostu jak się ma psa, to zwyczajnie trzeba zaspokajać jego potrzeby i się nim opiekować, więc żaden z tego minus, a po prostu zwykły obowiązek. No ale życie pokazuje, że nadal są ludzie, którzy po nieprzemyślanej adopcji dowiadują się, że przecież z psem trzeba wychodzić na spacery (tak, nawet w zimę o 5 rano, albo kiedy leje) i ostatecznie oddają psa z powrotem do schroniska…

Drugi z minusów jest taki, że mając psa, który przeżył traumę taką, jak walka na śmierć i życie, być może zawsze będziemy mieć gdzieś z “tyłu głowy” obawę, że coś niespodziewanego doprowadzi psa do ataku.

Ostatni z ważnych minusów wiąże się poniekąd z tym, o czym już wspomnieliśmy wyżej – z opieką. Psy z walk wymagać mogą większego zaangażowania, na przykład ze względu na rany odniesione w walce, które mogą bardziej komplikować zwyczajną opiekę nad psem.